Dostałam w prezencie od mojego Mężusia czajniczek. Radość moja była niezmierna, choć spod oka łypałam podejrzliwie - tak bez okazji? Wzięty w krzyżowy ogień pytań, poddał się i przyznał, że taki bezinteresowny wcale nie był - "no bo tak się fajnie, intensywnie cieszyłaś się z tego garnuszka, to chciałem zobaczyć, jak się będziesz cieszyć z czegoś większego." Najpierw mnie zatkało a potem uśmiałam się do rozpuku. W sumie dobry taki powód jak każdy inny. Wszak zdarzało mu się już, podprowadzać mnie do półek ze wstążkami i z ciekawością obserwować mój chciwy oczopląs. Najważniejsze, że zawsze wychodzę z takich miejsc ze zdobyczą :)))
Dziś trochę z archiwum. Serweta, która już przemykała się w tle różnych zdjęć. Dziś pełna odsłona. Oczywiście mój ulubiony motyw ptaszków. Ma już parę lat i jest nie do zdarcia. Piorę, formuję i kładę i tak w kółko.
Nie wspominałam jeszcze, że kucharką z zamiłowania nie jestem. W tej dziedzinie królowała moja mama i po niej odziedziczyła te zdolności moja młodsza córka. Ja z kolei swoje skłonności do rękodzieła dostałam w spuściźnie po mojej babci. Tak to się w naszej rodzinie plecie. Lecz tak jak moja mama umiała posługiwać się igłą, szydełkiem i drutami tak i ja pewne umiejętności (czasem wbrew mojej woli) opanowałam. Skoro zaś sezon jabłkowy w pełni to wrzucam przepis na ciasto jabłkowe. Proste, szybkie nie wymagające dużych zdolności kulinarnych. Jest to ciasto z gatunku tych co to nie mogą się nie udać :)))
Placek z jabłkami
7 jabłek
cukier - 1 szklanka
mąka - 2 szklanki
jajka - 3
proszek do pieczenia i soda po 1 łyżeczce płaskiej (takiej do herbaty)
rodzynki - 1 szklanka
Jabłka pokroić (bez gniazd nasiennych) i zasypać cukrem, odstawić aż puszczą sok (1 -3 godzin). Następnie dodać pozostałe składniki i wymieszać drewnianą łyżką aż do połączenia w jednolitą masę. Blaszkę wysmarować tłuszczem, obsypać mąką. Wyłożyć ciasto i wstawić do nagrzanego piekarnika do temperatury 175 stopni. Ja włączam termoobieg w elektrycznym piekarniku, nie wiem jak będzie w gazowych kuchenkach. Piec około 40 minut. Można sprawdzać bez obaw patyczkiem czy już upieczone, na pewno nie opadnie.
Na zdjęciu ciasto z 1,5 wyżej opisanej porcji, bo lubimy żeby było grubsze :)))
![]() |
2 w 1 czyli ulubione ptaszki i motyw winogron. |
![]() |
Nawet motyw ma taki jesienny - owocowy. |
![]() |
Smacznego! |
![]() |
A ja dziś w koszyku. |
Fajny czajniczek ,,
OdpowiedzUsuńLubie filet i podobają mi się ptaszki na tej serwetce ,,
Ja także jestem wielbicielką filetu, zresztą to chyba widać :) A ta serweta to jedna z moich ulubionych.
OdpowiedzUsuńCiasto już wyniuchałam...
OdpowiedzUsuń...ale powiem Ci, że masz cudną maselniczkę! :)
Boska!
Mnie też się tak bardzo podobała, że znając złośliwość przedmiotów martwych postanowiłam nabyć od razu dwie. Może dlatego jak na razie nic jej się nie stało a tę drugą chronię przed zakusami świata jak lwica :)))
UsuńCuudna serweta! Piękny ten ptasi motyw.
OdpowiedzUsuńMoja ulubiona :)))
OdpowiedzUsuń