wtorek, 8 grudnia 2015

A jednak Einstein czyli transfer z drukarki atramentowej

Zosieńka nie ustawała w próbach i eksperymentach transferowych. Przekonała się na własnej skórze, że przysłowie "zagłaskać kota na śmierć" idealnie oddaje efekt, jaki uzyskała przy próbach acetonowych na tkaninie.  Tkanina była ok, znaczy się splot miała właściwy, obrazek z drukarki laserowej, aceton jak najbardziej odpowiedni a efekt... do d..y! W Zosieńce krew się zagotowała. Jakżesz to, przyswajanie teorii na nic się zdało?! Kiedy następna próba spaliła na panewce tak jak poprzednia, w Zosieńce zalęgło się nieodparte wrażenie, że jakowyś ważny szczególik od którego zależy sukces najwyraźniej jej umknął. Zasiadła na powrót przed ekranem monitora, w celu natychmiastowego dokształcenia się w dziedzinie upragnionych transferów. Jednak kolejne strony  w temacie, nie przybliżały jej do rozwiązania zagadki ani na jotę. Już miała rzucić ręcznik na ring, oznajmując tym całemu światu, że ta dziedzina nie dla niej widocznie, kiedy wyszukiwarka podsunęła jej filmik. Przez chwilę wahała się czy warto tracić czas, ale przeznaczenie pchnęło ją energicznym kuksańcem. Znudzona i zniechęcona spoglądała na filmik spod byka. I nagle - eureka! Już wiedziała co robiła źle, zbyt mocno nasączała papier uzyskując efekt wprost przeciwny do zamierzonego. Próba została poczyniona a odniesione zwycięstwo, wprawiło Zosieńkę w euforię. Zosieńka westchnęła i zamyśliła się, ponownie okazało się, że przysłowia są mądrością narodów a nadmiar jest równie szkodliwy jak niedobór. Jak powiadali już starożytni - aurea mediocritas! Złoty środek jest tym do czego ;powinniśmy dążyć :))
W związku z tym, że Zosieńka łyknęła niesamowite ilości tekstów w temacie transferów, postanowiła na świeżo dokonać paru eksperymentów. Pogrzebała tym razem w lodówce a nie w warsztacie Ślubnego (ku jego niewysłowionej radości) i uzbrojona w cytrynę postanowiła sprawdzić, czy wydruk z drukarki atramentowej można użyć do transferu. Oczywiście przeczytała na dziesiątkach stron, że wydruk m u s i  być z laserówki (lub ksero), ale Zosieńka z natury nieufna była i póki sama nie sprawdziła to tak do końca nie wierzyła. Przypadłość owa na co dzień objawiała się tym, że Zosieńka najpierw obliczała coś tam na kalkulatorze a potem brała ołówek, kajecik i liczyła ręcznie a właściwie pisemnie, czy aby przypadkiem kalkulator się nie pomylił. Takoż i tym razem Zosieńka zapragnęła doświadczenia na własnej skórze. Okazało się, że słusznie uczyniła, bowiem eksperymenta przez nią uczynione zakończyły się pełnym sukcesem.
Transfer jest bledszy ale czytelny. Można by rzec, że wygląd ma taki bardziej vintage ;) Spłowiały i stary... Transferuje się na tkaninę i na farbę. Farbę Zosieńka posiadała akurat emulsyjną lateksową, ponoć nieodpowiednią do tego celu... szybko się przekonała, że faktycznie po wyschnięciu jest "do niczego", ale od czego dusza eksperymentatora? Okazało się, że farba się nadaje, jeno trzeba pomalować, poczekać około 15 - 20 minut, co by odrobinę podeschła i transfer na cytrynę wychodzi jak ta lala ;))

Oto zdjęcia poczynione w celu uwidocznienia Zosieńkowych triumfów ;))

Oto pierwsze dzieło, wydruk atramentowy, transfer za pomocą cytryny ;)


Metoda ta sama, mimo iż wydruk był bledszy, efekt zadowalający.

Wydruk z drukarki atramentowej, do transferu użyto acetonu.

Kolorowy wydruk tez da się przenieść, jednak tu Zosieńka znów zbyt mocno się "przyłożyła" i cytryna zostawiła plamy... ;))











Tu transfery z atramentówki i znowu cytryna...

Widoczne plamki są po poprzednim transferze, który się nie udał... Zosieńka musiała pracować na tym co miała a miała nie dużo... wprawdzie zaświtała jej myśl, by pociąć prześcieradło, ale zrezygnowała a tego pomysłu ze względu na Ślubnego, który jest tradycjonalistą i uporczywie domaga się spania na prześcieradle... ot dziwak i uparciuch ;)))

Moje ukochane misie :))











W następnym poście transfer laserowy i skrzynia po... chciałoby się napisać renowacji, ale bliższe prawdy będzie - malowaniu ;)))

20 komentarzy:

  1. A to dopiero z Zosieńki pomysłowy Dobromir się zrobił i wkrótce to Ty będziesz nas uczyć. Właściwie, to już to robisz. Super.
    Uściski.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczyć to się na siłach nie czuję, ale dzielić się tym co odkryłam - zawsze i chętnie :)))
      Bużka!

      Usuń
  2. Chcieć to moc!!!! Twoja osoba jest tego świetnym przykładem. Brawo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest... choć od lat chcę być milionerem i... nic!

      Usuń
  3. Świetne transfery, fajnie to wygląda, ale... ta podusia... niebieska... z białą koronką... skradła moje serce :) No cóż, takie dziwadło za mnie hi hi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podusia z koronką powstała ze dwa lata temu... jeszcze w komplecie jest do niej choinka 3D ;)) Pstryknę fotkę i w następnym poście wrzucę.
      Ściskam! :)

      Usuń
  4. Kochana, rozkręcasz się!
    Niedługo pewnie pod pędzel i transfery pójdą meble!
    Miśki mnie urzekły... Tak jakoś ciepło na duszy się robi, bardzo przyjemny motyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja się już rozkręciłam, tylko pora roku na takie prace niezbyt sprzyjająca jest... czekam na lato ;)) Mam takie dwa mebelki, stare i zniszczone, którym malowanie na pewno nie zaszkodzi a może pomoże... ;)
      Misie też mnie urzekły, cudne są!

      Usuń
  5. Kto nie spróbuje, ten się nie przekona chciałoby sie napisać:)) Efekt super! O ile na skrzyneczce troszkę mało widoczne transfery to na podusiach są super!! Misie słodkie jak miód:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrzyneczki na żywo lepiej wyglądają, bowiem dla zabezpieczenia zostały pociągnięte lakierem i światło flesza je rozjasniało :)
      Misie kocham!

      Usuń
  6. hihi...tez ostatnio trenuję transfer i slubny zastał mnie w zawieszeniu nad łóżkiem...z nożyczkami w rękach...chyba w ostatniej chwili zdążył prześcieradło ocalić ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem co oni mają z tymi prześcieradłami? ;))) Toc wiadomo, że transfer wazniejszy niż jakieś tam prześcieradło ;)))

      Usuń
  7. Ot, czary-mary...Patrzę i gębę rozdziawiam! Ale cuda wyczyniasz, Zosiu! Mnie sie te najbardziej jelenie na poduszkach podobają.
    Pozdrawiam serdecznie upartą i pracowitą transferowiczkę!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jelenie i renifer wydały mi się takie bardziej świąteczne a misiom nie mogłam się oprzeć :))
      Ściskam i buziaki zasyłam! :)***

      Usuń
  8. Do przytulania wolę poduszkę z misiami niż z jeleniem.
    może to renifer
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że i ja wolę misie :) w każdej postaci ;)
      Dla ścisłości na poduszkach dwa jelenie i renifer ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Zosiaaaaa, nie uwierzysz, ale tez mnie znowu najszlo z tymi transferami.Nawet dobrze mi wychodzilo na tkaninach , przy uzyciu nitro.Ale smrod, koniecznosc drukowania laserowego-to przeszkody.
    Szukalam w necie, szukalam i znalazlam. I mam pierwsze proby za soba. Zara Ci podlinkuje. Otoz, wydrukowalam sobie napis na...tra, ta ta , na papierze do pieczenia! I zwilzylam mebelek, potem sru, na to plachta z wydrukiem, pojezdialm lyzka i gotowe. Patrzaj :http://redhenhome.blogspot.fr/2011/11/transparency-transfers.html
    Autorka(?) bloga rowniez osoba poszukujaca i nie dajac sobie wmowic, ze tylko citra solv, mode pogde , nitro i aceton:) Genialne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam na tej stronce ale nie wszytsko zrozumiałam, mimo iż korzystałam z tłumacza... czym zabezpieczyć gotowy transfer?!

      Usuń
  10. Szczerze powiedziawszy"poległam",gdy przeczytałam"...tylko z laserowych..."ale widzę,że jednak można.Dzięki,podniosło mnie na duchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z atramentówki też się da, choć efekt różni się od transferów laserowych ;))

      Usuń