środa, 8 października 2014

Dynie czyli spełnione marzenie

 Zasadził dziadek rzepkę o w ogrodzie...
Zosieńka nic nie sadziła ani nie siała...

Chodził tę rzepkę oglądać co dzień...
Zosieńka nie chodziła i nie oglądała, bo o niczym nie wiedziała...

Wyrosła rzepka jędrna i krzepka...
I tu się nareszcie coś zgadza, wyrosła i jędrna, i krzepka, ale... nie rzepka tylko ozdobna dynia ;)

Zosieńka ozdobne dynie miała w ogrodzie jakieś trzy lata temu, więc zdumiona była okrutnie, że nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd w ogrodzie na płocie pojawiła się roślinka, która z każdym tygodniem była coraz silniejsza i bardziej zdeterminowana, aby wziąć w wyłączne posiadanie płot.  Dyńka co zamierzyła, to uczyniła a w podzięce, że nie przeszkadzano jej w poczynaniach, jesienią obdarzyła Zosieńkę licznymi owocami. Ciemnozielonymi i pasiastymi, gładkimi i guzowatymi...
I tak oto spełniło się Zosinkowe marzenie, co by nie orać, nie siać a zebrać ;))










24 komentarze:

  1. Τι όμορφες κολοκύθες !!!!
    Τόσο σκούρο πράσινο δεν έχω ξαναδεί !!!
    Έχει πολύ ωραία φύση η χώρα σας !!!
    Πολλά χαιρετίσματα !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Σας ευχαριστούμε για τόσα πολλά λόγια. Κολοκύθες είναι αυτοφυή. Ήταν μια έκπληξη :)
      Πολλά χαιρετίσματα !!! :)

      Usuń
  2. To ci wysyp! Znaczy czas wyszyć dynię... Z czarownicą? Kotem?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam, że dobrze by było wyszyć, ale z czarownicą to chyba nie... jeszcze mnie posądzą ludziska o wyszycie autoportretu ;) Przeglądałam zasoby, ale nic w tym temacie nie znalazłam. Trzeba będzie wziąć się za szydełko :)

      Usuń
  3. Fajne te dynie . Czas juz na nie , moje maja tylko kwiaty choc.nie dynientyko tykwy zasialam i nie mam plonu , a ty prosze jakie piekne.zbiory,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że samosiejki są najsilniejsze. Mnie też nieraz w życiu tak się składało, że im więcej dbałam tym gorzej wychodziło i to nie tylko w ogrodzie...

      Usuń
  4. Bo dobrej ogrodniczce to nawet kij od szczotki zakwitnie, ot co :) Na jesienne ozdabianie domu jak znalazł.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej ogrodniczce takie cuda się zdarzają, ale nie mnie ;) Ja mam ogród rustykalny czyli zaniedbany :)
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  5. No dynie piękne, a mówią, że kto sieje ten zbiera, jednak zycie jest przewrotne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przewrotne to życie, przewrotne... zawsze na przekór ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tym śliczniejsza, że zero wysiłku a efekt jest ;)

      Usuń
  7. Czy to na pewno dynia Zosiu, skoro nie jest żółta ? Nawet jeżeli to coś innego dyniowatego, to pięknie wyrosło, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, jakieś trzy lata temu miałam tam posiane dynie ozdobne. Nazwy nie pamiętam, ale na pewno z rodziny dyniowatych. Jak pewnie wiesz kolory w tej rodzince są od zieleni przez żółcie i pomarańcze aż do białokremowego. Najlepsze, że wyrosło samo ;))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. No widzisz! jak to samo urosło, a jakbyś chuchała, dmuchała toby się może i "zlisiło"
    i nic nie było! Pozdrawiam i podziwiam piękny plon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno by się zbiesiło, ale wyrosło samo i chciało za wszelką cenę przeżyć :))
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń

  9. "...co by nie orać, nie siać a zebrać ;))" I wyszło! Woooow!
    A niby "pańskie oko konia tuczy"....
    A Ja ostatnio mam przemyślenia, co by tu zrobić, żeby się nie narobić, a zarobić! Kto wie, może coś i mnie zaskoczy z nienacka...hihi! ;)
    Swietne te Twoje dynie, Ja kupiłam gotowce w sklepie, ale może mają jakieś ziarka w środku, to i posieję na wiosnę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarobić to i ja chciałabym, ale jakoś zawsze pod górkę w tej dziedzinie mam...
      Na pewno mają nasionka, przetrzymać do wiosny i siać, zobaczymy co wyrośnie :)

      Usuń
  10. Niezwykłe te Twoje dynie z wypustkami, na dodateksamosiejki! A zjesz je potem, czy tak sobie będą ozdabiać, póki nie zwiędną? Ja mam troche swoich dyń i często zupki z nich gotuję.I pieczone z pieprzem ziołowym są niezłę. I jeszcze kiszone! To takie sycące a nietuczące, jesienne pychotki!Ja wciąz o jedzeniu...Ale jak chłodek nastaje, to i apetyt rosnie, niestety! Jeszcze nie tyję, ale już nie chudnę. Oby tak zostało jak najdłużej, czego i Tobie oczywiscie zyczę, kochana Zosieńko! Zatem ozdabiaj lepiej domek dyniami a nie degustuj ich. Ozdabianie to bardzo nietuczące zajęcie!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjeść? Bo ja wiem... one z gatunku ozdobnych, to może lepiej nie będę eksperymentować... ?
      Ja jak na razie nadal spadam z wagi, ale powoli, bardzo powoli. Jeśli jednak uda mi się utrzymać nawet powolny spadek wagi to na wiosnę się nie poznam w lustrze ;) Oczywiście zakładając, że przez całą zimę nie spojrzę na swe odbicie w lustrze :))
      Przyznam się, że nigdy w życiu nie jadłam dyni. Jedyne co było dyniowatego pochodzenia konsumowane przeze mnie to pestki z dyni ;)
      Buźka :)***
      P.S. Jak tam kozy, dogadały się już ze sobą?

      Usuń
    2. Trzymam kciuki Zosiu za Twoje schudnięcie - wiem przecież jaka to radośc i satysfakcja, no i ulga dla zmęczonego dźwiganiem zbędnych kilogramów ciała!
      Odkąd przeszłam na wegetarianizm kosztuję prawie wszystkiego, co się do jedzenia nadaje a co moja ziemia urodzi. A jedzenia dyń nauczyłam sie jeszcze w Au. Tam jest bardzo popularna pumpkin soup.
      A z kozami coraz lepiej!(Wciąz sie bodą, ale juz nie tak strasznie jak na początku. No i też lubia dynie! A Majka uwielbia jak karmi się ją z ręki!) Pewnie niedługo napiszę o kózkach posta na blogu!
      Całusy Zosiu!:-))***

      Usuń
  11. Urocze te Twoje dyniowate. Wspaniała jesienna ozdoba do kuchni. Zwykle takie samosiejki rosną duże i silne.
    W tym roku nie siałam dyni tylko cukinię. Ale od szwagierki zwykle dostaję inne ozdobne dyniowate, takie w formie grzybków.
    Ściskam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te grzybkowate szalenie mi się podobają, ale jakoś nigdy nie miałam szczęścia by je kupić, tzn. mam na myśli nasiona. Poszukam w tym roku na wiosnę, fajnie by wyglądały na parapetach :)
      Nie ma co się dziwić, że samosiejki są silne, w końcu selekcja naturalna już za nimi :)
      Ściskam! :)***

      Usuń
  12. a mówią, że cudów nie ma:) takie niespodzianki to każdy lubi.

    OdpowiedzUsuń